Blog
ArtLesnodorski
Lesnodorski
Lesnodorski Autor
10 obserwujących 232 notki 221837 odsłon
Lesnodorski, 3 stycznia 2017 r.

Lęk Igora Jankego o niezależność Salonu24

Zmiany, które zamierzają wprowadzić właściciele serwisu, wywołały spore zamieszanie w środowisku autorów. Jak zwykle w takim miejscu zdania są podzielone. Przeważa chęć opuszczenia S24, wywołana głównie koniecznością rejestracji indywidualnych kont na Facebooku (w przypadku publikowania komentarzy). Oczywiście pojawiły się też głosy adwokatów diabła, którym tabloidyzacja serwisu, zapowiedź ingerencji redakcyjnej i współpraca Salonu24 z FB kompletnie nie przeszkadza.

Wydaje się dość oczywistym, że pytanie Jankego „Niezależność – jak ją utrzymać?” jest całkowicie retoryczne, gdyż z chwilą podjęcia decyzji o umieszczeniu komentarzy na serwerach megaglobalnej korporacji o niezależności serwisu opinii nie może być mowy.

Obecność autorów w takim szczególnym miejscu jak Salon24 opierała się dotąd głównie na pozorze niezawisłości, jaki wytwarza jego redakcja, która oczywiście nigdy nie była i nie jest bezstronna. Nigdy też nie ukrywała, że ma swoje sympatie polityczne i pewnie towarzyskie, co doskonale widać na stronie głównej w doborze tematyki, autorów i nielicznych notatkach opracowywanych przez administrujących stroną. Autorzy mają jednak dość zimnej krwi, żeby nad takimi przypadkami przechodzić do porządku.

Serwisy tego typu są nowością w polskiej przestrzeni medialnej – S24 odnotował nie tak dawno jubileusz 10-lecia. Za nowymi produktami doby cyfryzacji nie nadąża ani prawo, które wiadomo jak w Polsce wygląda, ani też dobry obyczaj. Podobnie zresztą jak w prasie codziennej, mamy i tutaj wydawcę oraz całkowicie uzależnione od niego środowisko autorów. Wulgarny, choć tak naprawdę koncesjonowany liberalizm, władający umysłami polskich pseudoelit po roku 1989, uczynił ze środowiska autorskiego wyrobników (zjawisko to dotyczy tak prasy, jak i mediów elektronicznych), którzy mieli służyć koncesjonowanemu biznesowi i takiemuż światu politycznych elit*.

Wszystko to się na szczęście przed rokiem z hukiem zawaliło i dziś ze strony rządzących, którzy próbują odwrócić bieg historii, słyszymy deklaracje wprowadzenia nowych regulacji na rynku mediów. Miejmy nadzieję, że nie ominą one również sektora blogosfery w postaci drobnych modyfikacji w sferze prawa.

Portale „społeczne”, wśród których jest również S24, odegrały bardzo istotną rolę w procesie przemiany, jaka dokonała się w ostatnim czasie. Serwisy te zawdzięczają swą pozycję niemal wyłącznie społecznej aktywności wielu autorów. Wydawałoby się, że zwłaszcza w takim okresie, kiedy toczy się ostra walka pomiędzy obrońcami starego, budowanego przez ponad siedem dekad porządku, wydawcy mediów - zawdzięczających swój sukces rodzimemu, miejscowemu kapitałowi społecznemu - działać będą konsekwentnie na rzecz umacniania polskiej tożsamości, ramię w ramię ze środowiskiem autorów i komentatorów. Niestety, dzieje się inaczej.

Dobry obyczaj nakazywałby daleko idącą transparentność w przypadku działalności, która oparta jest na obywatelskiej aktywności wielu autorów. Igor Janke, pytając jak utrzymać niezależność serwisu, przekazuje nam informacje dotyczące wysokich kosztów, które wynikają z konieczności rejestrowania komentarzy pod notatkami umieszczanymi na blogach, co jest główną przyczyną podjęcia współpracy z Facebookiem. Delegując do FB część uprawnień i udostępniając mu komentarze własnych autorów, właściciele wykraczają poza obszar dotychczasowej praktyki i kreują zupełnie nową sytuację, trudną do pogodzenia z dotychczasowym charakterem serwisu. Dobry obyczaj, którego fundamentem w każdym demokratycznym systemie jest traktowanie z szacunkiem tworzonej wspólnoty, powinien nakazywać prawnym właścicielom takiej platformy informacyjnej jak S24 m.in. powołanie Rady Programowej spośród autorów serwisu, konsultowanie z nimi najważniejszych decyzji oraz publiczne informowanie o jego przychodach.

* Pokłosiem przyjętej metody sterowania rynkiem było niepuszczenie między innymi do uznania, że dziennikarstwo jest zawodem zaufania publicznego i zniweczenie działań mających doprowadzić do stworzenia Izby Dziennikarzy (mają takowe inżynierowie budownictwa, pielęgniarki i położne oraz lekarze i architekci). Grabarzami dziennikarstwa i polskich gazet byli między innymi ci piszący, którzy działali i nadal działają na szkodę polskich mediów oraz własnego środowiska. Co, oczywiście, im się sowicie opłaca.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Do czytania na własną odpowiedzialność Wszystkie umieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Gorzej... Żenującym jest, gdy człowiek z wykształceniem robi z siebie tępego matoła.
  • marad7 To durnie, więc niczego nie pamiętają. Szkoda na nich czasu i atłasu.
  • Z łopaty i stracha na wróble zrobiono premier. Nie ma się co dziwić, że sypią się teraz...

Tagi

Tematy w dziale